Zaloguj do e-skok
Placówki i Bankomaty Zaloguj do e-skok

Muzyka to po prostu wielka radość. cz. 1

Zawsze w pierwszej parze poloneza, za każdym razem główna rola w szkolnym przedstawieniu. Muzyka, taniec i śpiew – one towarzyszą Bogusławowi Grzywie z Pszczyny od dziecka do dziś.

14:30 11.06.2014 r.

Geodezja i bycie wodzirejem to dwie pasje pana Bogusława z Pszczyny na Śląsku. Jest absolwentem Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie na Wydziale Geodezji Górniczej. Przez pierwsze 5 lat swojej kariery zawodowej pracował w górnictwie. Zdobył uprawnienia górniczego mierniczego. Kolejne lata spędził jako kierownik pracowni geodezyjnej Okręgowego Przedsiębiorstwa Geodezyjno-Kartograficznego w Katowicach w zakładzie terenowym najpierw w Jastrzębiu, a potem w Tychach. Był specjalistą ds. techniczno-kosztorysowych. Precyzyjna i odpowiedzialna praca, w której liczy się każdy milimetr. W 1983 roku dostał propozycję pracy w Kuwejcie.

– Spełniłem wszystkie wymagania – mówi pan Bogusław. – Dostałem się jako jeden z dwóch na kontrakt geodezyjny z województwa. To była wielka radość. Trwała ona jednak do czasu, kiedy wezwano mnie do komendy wojewódzkiej w Katowicach. Panowie na komisariacie powiedzieli, że chcą bym zrobił coś dla Polski. Miałem podpisać współpracę z SB. Odpowiedziałem, że nie podpiszę, bo straciłbym szacunek do samego siebie. Skończyły się więc grzeczności i marzenia o pracy w Kuwejcie.

Pół roku później była okazja wyjazdu do Finlandii.

– Skończyło się na tym, że przedstawiciel służb postarał się, by odebrano ten projekt zakładowi, w którym pracowałem.

W 1985 roku pan Bogusław zdał egzamin państwowy na uprawnienia geodezyjne i założył własną firmę, która prowadził do emerytury, czyli do 2011 roku. Intensywna praca nie przeszkadzała panu Bogusławowi w realizowaniu pasji, jaką była muzyka.

– Wychowałem się na Sienkiewiczu, Słowackim i Mickiewiczu. Kultura, poezja i muzyka w moim życiu były od zawsze. Już w przedszkolu byłem w pierwszej parze poloneza, w szkole grałem główne role w teatrze szkolnym, śpiewałem w chórze –
wspomina Bogusław Grzywa. – Jako nastolatek śpiewałem i tańczyłem w balecie w Zespole Pieśni i Tańca Szkół Zawodowych w Rybniku. Co roku na miesiąc wakacji wyjeżdżaliśmy na obóz z zespołem. Codziennie przed południem przez kilka godzin mieliśmy próby, a 2-3 razy w tygodniu występy w okolicznych miejscowościach. To był miesiąc ciężkiej, ale jakże radosnej pracy.

Na studiach zrezygnował z Zespołu Pieśni i Tańca AGH, z którym miałby możliwość jeździć po świecie, bo koledzy założyli kapelę big-beatową. Pokusa gry na gitarze była ogromna.

– Zespół nazywał się Theo7, bo w skład zespołu wchodziło 7 osób. Próby mieliśmy 3-4 razy w tygodniu. Graliśmy na uczelnianych imprezach. Byliśmy na tyle dobrzy, że przez wakacje dorabialiśmy sobie, grając w kasynie w Węgorzewie. Tam odbywaliśmy obowiązkowe dla studentów szkolenie wojskowe. Na gitarze nauczyłem się grać sam. Dzięki temu uatrakcyjniałem też imprezy rodzinne i klasowe.
procownicy-pszczyna
Bogusław Grzywa korzysta z usług placówki Kasy Stefczyka przy ul. Rynek 13/7 w Pszczynie. Na zdjęciu jej pracownicy. Od lewej: Joanna Sornowska - opiekun finansowy, Kacper Barów - starszy opiekun finansowy, Marlena Bierczak - doradca finansowy, Angelika Kanik – kierownik placówki.

Magdalena Kiljan


Czytaj część drugą
Serwisy Partnerskie:
Stefczyk.tv Stefczyk.info CzasNaFinanse.pl wPolityce.pl