Zaloguj do e-skok
Placówki i Bankomaty Zaloguj do e-skok

„Układ zamknięty” - około 400 tysięcy widzów w ciągu miesiąca!

Powstawał ponad dwa lata. W tym czasie kilkukrotnie produkcja wisiała na włosku, a dokończenie filmu stało pod wielkim znakiem zapytania. Jednak ostatecznie udało się – do kin w całej Polsce trafiło najnowsze dzieło Ryszarda Bugajskiego „Układ zamknięty”.

16:05 15.05.2013 r.

Uklad-premiera

Na premierze 4 kwietnia reżyser podziękował wszystkim, dzięki którym film udało się ukończyć. Szczególne wyrazy uznania skierował do Kasy Stefczyka, która objęła produkcję swoim mecenatem:

– Jednym z najważniejszych, czy może najważniejszym inwestorem jest Kasa Stefczyka, która uratowała ten film przed kompletnym załamaniem. I wtedy, kiedy sytuacja była dość beznadziejna, bo nie mogliśmy tego filmu dokończyć, zrobić ścieżki dźwiękowej, napisać muzyki, wtedy zgłosiła się Kasa Stefczyka i dała wystarczająco dużo pieniędzy... za co bardzo dziękuję.

Dodatkowo – dzięki pomocy Kasy Stefczyka – film będzie wyświetlany nie tylko w Polsce:

– Państw mamy na razie cztery – mówi Olga Bieniek, współproducentka filmu. – Mamy takie pobożne życzenie, żeby było pięćdziesiąt cztery. Do Stanów wysłaliśmy już kilkanaście kopii, ale są one kopiowane dalej.

Film trafił już na ekrany kin między innymi w Wielkiej Brytanii, Irlandii oraz Kanady. Czy film o patologii w polskim aparacie sprawiedliwości, osadzony w typowo polskich realiach ma szanse na sukces za granicą?

Uklad-premiera2
– Temat nie ma granic tak naprawdę. Takie sytuacje się toczą, toczyły i będą toczyć nie tylko u nas. To jest temat uniwersalny – dodaje Bieniek.

A sytuacje przedstawione w filmie Ryszarda Bugajskiego to uniwersalne zło w najczystszej postaci. Wpływowy prokurator (w tej roli rewelacyjny Janusz Gajos) razem z naczelnikiem urzędu skarbowego (bardzo dobra kreacja Kazimierza Kaczora) postanawiają przejąć prężnie rozwijającą się spółkę. Przejąć – zamykając w więzieniu jej właścicieli, wszystko w świetle obowiązującego prawa.

Najbardziej przerażający w całej tej historii jest fakt, że nie powstała ona w głowie scenarzystów – Mirosława Piepki i Michała S. Pruskiego. Oni jedynie nadali fabularnego kształtu prawdziwym wydarzeniom, które miały miejsce w Krakowie w 2003 roku.

Uklad-premiera3 Sami aktorzy przyznają, że film to oczywiście dzieło artystyczne, ale ich także przeraża to, że „Układ zamknięty” ukazuje mechanizmy, które naprawdę w Polsce funkcjonują.

– Chciałbym wierzyć, że to jest tylko margines, że to są tylko złe intencje poszczególnych osób – mówi Przemysław Sadowski, grający w filmie jednego z zatrzymanych przedsiębiorców. – Natomiast przerażające jest to, jak ten system działa. Jak łatwo go można wykorzystać. Wystarczy parę osób, które się sprzysięgną przeciwko panu, mnie, komukolwiek z widzów – no i leżysz człowieku i kwiczysz. Nic nie zrobisz.

Artyści liczą na to, że film nie tylko będzie się „podobał” widzom, ale pozostawi po sobie coś więcej.

– Ten film może zacząć pewną debatę społeczną – przekonuje Wojciech Żołądkowicz, w filmie grający młodego prokuratora Słodowskiego. – Wierzymy w to, że ci prokuratorzy, czy urzędnicy państwowi... wysocy urzędnicy państwowi – może poczują się mniej bezkarnie.

Współfinansowania filmu czterokrotnie odmówił Polski Instytut Sztuki Filmowej. Ale to nie przeszkodziło twórcom osiągnąć niebywały sukces w ukończeniu filmu. Warto dodać, że już podczas pierwszego weekendu wyświetlania „Układu zamkniętego” w kinach w Polsce obejrzało go ponad 100 tysięcy osób – w tym roku lepszy wynik wśród filmowych premier miała jedynie „Drogówka” Wojciecha Smarzowskiego. Dziennik „Rzeczpospolita” podał, że „Układ zamknięty” osiągnął lepszy wynik otwarcia niż takie hollywoodzkie produkcje, jak nagrodzony pięcioma Oskarami „Django” Quentina Tarantino czy „Szklana pułapka 5” Johna Moore’a.


Jerzy Góralski
Serwisy Partnerskie:
Stefczyk.tv Stefczyk.info CzasNaFinanse.pl wPolityce.pl